Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl
Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.
"Jak to jest? Skąd bierze się nasza pewność, że religie odchodzą do lamusa?" - taka myśl przebiegła mi przez głowę, kiedy w bardzo laickiej bardzo Francji przeczytałem wyznanie redaktora naczelnego we wstępniaku do Le Monde. Jestem chrześcijaninem - stwierdził z wyraźną satysfakcją szef największej gazety francuskiej. Pretesktem było omawianie działalności chrześcijańkiego klubu w paramencie. Co wy o tym myślicie? Ludzkość się laicyzuje, czy wręcz przeciwnie?
Jestem ateistą. Moim marzeniem jest propagowanie sztuki nowych czasów, sztuki naukowej nie mającej nic wspólnego z transcendencją, religijnością i kultem irracjonalności.
Jacek Tabisz napisał:
Skąd bierze się nasza pewność, że religie odchodzą do lamusa?" - taka myśl przebiegła mi przez głowę, kiedy w bardzo laickiej bardzo Francji przeczytałem wyznanie redaktora naczelnego we wstępniaku do Le Monde. Jestem chrześcijaninem - stwierdził z wyraźną satysfakcją szef największej gazety francuskiej.
Wg. mnie b. ważne jest tutaj zmieniający sie model religijności. Powiedzieniem "jestrem chrzescijaninem" posługuja się zarówno "wierni synowie Koscioła" jak i ci wierzacy na wlasny rachunek ( dokladniej chrzescijanie wierzacy na własny rachunek.
Pod to ostatnie sformuowanie podpada ogromna wiekszośc chrzescijan w Polsce ( niezależnie od tego czy chodzi ktoś do koscioła czy nie.
Inną sprawą jest że on tak miał prawo napisac - sprawa religii jest jego prywatna sprawa, podobnie jak kwestia czy się z nią afiszowac czy nie.
Ja nie za bardzo odróżniam prywatnych chrześcijan od grup zorganizowanych. Dwa typy grypy, a każdy skuteczny w zniewalaniu wyobraźni. Moim zdaniem redaktor naczelny Le Monde pisze to, co przynosi zyski gazecie. Jednej z najbardziej znanych na świecie. Być może robi się we Francji moda na stare, tajemnicze chrześcijaństwo. Cała pamięć o przemocy tej religii gdzieś wyparowała, teraz pozostaje coś stylowego, nadającego ramy agnostykom, którzy nigdy nie wyrośli z Ewangelii. Smutne. Obym przesadzał i bardzo się mylił!!
Jestem ateistą. Moim marzeniem jest propagowanie sztuki nowych czasów, sztuki naukowej nie mającej nic wspólnego z transcendencją, religijnością i kultem irracjonalności.
Jacek Tabisz napisał:
Ja nie za bardzo odróżniam prywatnych chrześcijan od grup zorganizowanych. Dwa typy grypy, a każdy skuteczny w zniewalaniu wyobraźni
Bo tu nie ma żadnej różnicy może w tym, że jak zbierze sie grupa to są bardziej agresywni i bardziej wymachuja łapkami i krzyżami.
Jacek Tabisz napisał:
Ja nie za bardzo odróżniam prywatnych chrześcijan od grup zorganizowanych. Dwa typy grypy, a każdy skuteczny w zniewalaniu wyobraźni.
Tu się nie zgadzam. Chrześcijanie "prywatni", to przeważnie (choć oczywiście nie zawsze) ludzie, którym za ciasno w organizacji. Swoje sądy wydają bardziej samodzielnie, bardziej samodzielnie tworzą też własne mitologie, kosmologie i systemy magiczne. Deklarowanie, że jest się chrześcijaninem, daje im poczucie przynależności do stada, przy jednoczesnym odrzuceniu niektórych związanych z tym ograniczeń.
Jacek Tabisz napisał:
Być może robi się we Francji moda na stare, tajemnicze chrześcijaństwo. Cała pamięć o przemocy tej religii gdzieś wyparowała, teraz pozostaje coś stylowego, nadającego ramy agnostykom, którzy nigdy nie wyrośli z Ewangelii. Smutne. Obym przesadzał i bardzo się mylił!!
Wątpię, żeby te obawy były przesadzone. Spójrzmy na Stany Zjednoczone: Kraj ufundowany na sprzeciwie wobec (m.in.) klerykalizmu i teokracji, w którym (prawie) przestrzega się konstytucyjnego rozdziału kościołów od państwa. Przy tak świeckim prawie, ateiści są jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych. Niedawno Freedom From Religion Foundation oddawała hołd senatorowi sprzed kilkudziesięciu lat tylko dlatego, że był ateistą (choć nigdy się nie ujawnił, ale też podobno tego nie ukrywał).
Wydaje mi się, że rzeczywiście, przeświadczenie o tym, że współczesne społeczeństwa zachodnie będą się nieustannie laicyzowały jest złudne. Ale dzięki postępowi technicznemu, globalizacji i coraz wyższemu standardowi życia, zagrożenia płynące z klerykalizmu są coraz mniejsze. "Państwo klerykalne" znaczy dziś zupełnie co innego, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Będzie nam (europejczykom, ludziom Zachodu) się zdarzało jeszcze wiele potknięć i przesunięć w stronę teokracji. Ale stosując dzisiejsze standardy, będą one coraz słabsze.
Wojtek B. napisał:
Wątpię, żeby te obawy były przesadzone. Spójrzmy na Stany Zjednoczone: Kraj ufundowany na sprzeciwie wobec (m.in.) klerykalizmu i teokracji, w którym (prawie) przestrzega się konstytucyjnego rozdziału kościołów od państwa. Przy tak świeckim prawie, ateiści są jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych. Niedawno Freedom From Religion Foundation oddawała hołd senatorowi sprzed kilkudziesięciu lat tylko dlatego, że był ateistą (choć nigdy się nie ujawnił, ale też podobno tego nie ukrywał).
Wydaje mi się, że rzeczywiście, przeświadczenie o tym, że współczesne społeczeństwa zachodnie będą się nieustannie laicyzowały jest złudne. Ale dzięki postępowi technicznemu, globalizacji i coraz wyższemu standardowi życia, zagrożenia płynące z klerykalizmu są coraz mniejsze. "Państwo klerykalne" znaczy dziś zupełnie co innego, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Będzie nam (europejczykom, ludziom Zachodu) się zdarzało jeszcze wiele potknięć i przesunięć w stronę teokracji. Ale stosując dzisiejsze standardy, będą one coraz słabsze.
Moim zdaniem jest dość sprzeczne. Z jednej strony żadnego ruchu w stronę porzucenia zabobonów, w drugąprzeświadczenie o tym, że będzie lepiej.
Jestem ateistą. Moim marzeniem jest propagowanie sztuki nowych czasów, sztuki naukowej nie mającej nic wspólnego z transcendencją, religijnością i kultem irracjonalności.
Może nieprecyzyjnie napisałem. Miałem na myśli, że w dłuższej perspektywie nasze (zachodnie) społeczeństwa będą się laicyzować, ale przy tym będzie sporo krótkoterminowych (może kilkudziesięcioletnich) "potknięć". I wydaje mi się, że Stany mają za sobą szczyt takiego "potknięcia", a Francję właśnie ono czeka.
Boże mój i znowu przyjdzie noc św. Bartłomieja, teraz ateiści wyrżną chrześcijan i dzień 23 sierpnia będzie dniem świętego Agnosiewicza. Papież zwycięskiej religii ateistycznej, Agnosiewicz, wybije z tej okazji, jak poprzednio Grzegorz XIII, monetę upamiętniającą tę wspaniałą rzeź. Mamy też księżniczkę Margot, która jak to baba, uratuje z rzezi Miłującego Prawdę, a ten na powrót będzie rozsiewał zarazę, która będzie toczyć najwspanialszą nam religię, ateizm. Jednak nie powstrzyma to uparcie nadciągającego, wspaniałego średniowiecza ateizmu. W tym wspaniałym dla nowej religii czasie, ekwilibrystyka placownika stanie się zbędną, natomiast pełnym blaskiem rozjarzy się gwiazda Alicji, strażnika nowej wiary.
Adam Barycki
Są rzeczy mniej, lub bardziej prawdziwe. Gdy ktoś broni absurdów, w pewnym momencie jedynym argumentem pozostaje pięść. Gdy ktoś opowiada się za rzeczywistością, nie musi stosować przemocy. Ateizm nie jest religią, lecz stwierdzeniem faktycznego stanu rzeczy. Nie byłoby potrzeby pojęcia ateizm, gdyby nie opium marki "Chrystus" i jemu podobne (ale to które wymieniłem to 2 miliardy ćpających).
Jestem ateistą. Moim marzeniem jest propagowanie sztuki nowych czasów, sztuki naukowej nie mającej nic wspólnego z transcendencją, religijnością i kultem irracjonalności.
Legenda Forum:
© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media